Nazywam się człowiekiem, ale czy to prawda? - Metropolita Antoni (Bloom)







Nazywam się człowiekiem, nazywam się chrześcijaninem - ale czy to prawda? Jeden z wczesnych Ojców Kościoła, święty Ireneusz z Lyonu mówi, że człowiek jest wezwany do bycia lśnieniem Bożej chwały; autentyczny człowiek powinien być takim, żeby inni ludzie, patrząc na niego, widzieli w nim blask wiecznego Bożego życia; powinien być objawieniem o Bogu. I któryś z Ojców pustyni powiedział: "Kto widział brata swojego, ten widział Boga swojego". Czy to prawda? Czy można o kimś z nas powiedzieć, że spotykający nas zapatrują się, zatrzymują na nas swoje spojrzenie i pytają siebie: Któż to taki? Co w tym człowieku jest takiego, czego nigdy nie widzieliśmy? Jest w nim światło, którego wcześniej na ziemi nie spotykałem; w nim siła nieskończonej cichości i pokory, i razem z tym - niezniszczalnej wierności.
Jesteśmy wezwani by być takimi, żeby ludzie spotykając nas spotykali odblask Bożej chwały, by mogli nie w naszych cechach fizycznych, a w tym, co przekazuje się z głębiny jednego człowieka w głębinę drugiego, ujrzeć nie ludzką ręką uczyniony obraz Boży: choćby i niedokończony, ale już lśniący niesłabnącym pięknem wieczności i Samego Boga.
Tylko wtedy możemy powiedzieć, że staliśmy się człowiekiem; nie po prostu twarzą, bytem zwierzęcym, a człowiekiem w tym sensie, w którym Bóg nas tworzył: na Jego wzór, jako żywą, działającą ikonę, patrząc na którą człowiek może poznać coś o Bogu, ku której zwracając się przenosi się z ziemi do Nieba, z czasu do wieczności, od człowieka napotkanego przez siebie do Boga, Którego szuka, którego pragnie jego dusza.

[...]

Straszne, że nikt nie może poznać w nas chrześcijan, jeśli my sami o tym głośno nie powiemy...


źródło:
https://azbyka.ru/otechnik/books/download/8549-Радость-покаяния.pdf

Komentarze

Popularne posty